W ciasnej przymierzalni sklepu odzieżowego Nina przebiera się w rozmaite ubrania, dopasowuje zestawienia, wygina się przed lustrem. Jeszcze jedna bluzka, jeszcze te spodenki, koniecznie tamta koszula nocna.
Mama wzdycha ciężko.
Bobik (przestraszona): Jesteś zła? Czy może zmęczona?
Mama (szybko się uśmiechając): Nieeee, wcale. Ani zła, ani zmęczona.
Bobik: No to nie jęcz, dziewczyno!
Nina ogląda obrazek z październikowej kartki kalendarza, na której rysunek przedstawia szmacianego chłopca, a pod nim napis "Voodoo is fun".
Bobik: Jaki faaajny, ma oczy z guzików i powbijane... (zastanawia się chwilę)... szpilki! Mamooo?
Mama: Tak?
Bobik: A kiedy to jest? Kiedy jest święto szpilek?
Mama: Nina, kupiłam Ci nową bajkę do oglądania.
Bobik: A jaką?
Mama: Laputa.
Tata: La puta madre??
Mama pożyczyła Bobikowi bawełnianą opaskę do włosów, żeby używała jako nauszników i poszły razem na pocztę. W urzędzie znudzona Nina zaczęła jeździć opaską po wszystkich blatach i wystających rantach.
Mama: Nina, jak chcesz tu posprzątać, to przyjdź rano przed siódmą i poproś o szmatę, a nie brudzisz swoją opaskę, ścierając nią kurze!
Bobik (z uśmiechem): To nie moja.
Nina siedzi na kempingowym boisku do siatkówki. Dookoła biegają trzy dziewczynki w podobnym wieku. Ośmioletni Tymon robi głupie miny.
Tymon: Patrzcie teraz! (wykrzywia twarz rękami) Błeeeee!
Bobik śmieje się głośno.
Tymon: Widzicie! Ma głos!
Mama podchodzi do Niny.
Dziewczynka 1: Psze pani, a ile ona ma lat?
Mama: Cztery.
Dziewczynka 1: A czemu jest taka niska?
Dziewczynka 1 i 2 (jednocześnie): Ma jakąś chorobę?
Mama: Nie. Taka po prostu jest. Ja też jestem niska.
Dziewczynka 1: A ile pani ma lat?
***
Nina biega po kempingowym boisku do siatkówki, wydziera się, śmieje i wyglupia, gania za piłką i zwraca na siebie uwagę. Razem z Niną bawi się ośmioletni Tymon i pięcioletnia dziewczynka. Do boiska podchodzi starszy chłopak. Dzieci wymieniają powitania i informację na temat swojego wieku.
Jedenastolatek (nieco zblazowany): W co się bawicie?
Tymon: W zabawianie czterolatki, bo ona jest małomówna i ją rozśmieszamy.
Nina wyjechała z mamą nad jeziora, do parku narodowego. Ze skwaszoną miną kuśtyka po szyszkach w stronę wody.
Bobik (zirytowana): Powinni tu nie sadzić sosen!
***
Mama kuśtyka boso po nadmorskich, sosnowych wydmach.
Mama: Powinni tu nie sadzić sosen!
Bobik: Nikt ich nie sadził. One tu wyrosły same.
Mama: To powinny tu nie rosnąć!
Bobik: Ale muszą, bo to jest las.
Mama: Na co komu potrzebny jest las w ogóle.
Bobik: Las jest potrzebny, żeby zbierać grzyby.
Mamę budzi w nocy dramatyczny płacz córki, więc zrywa się na nogi i biegnie do pokoju dziecięcego. Nina siedzi na łóżku i zanosi się histerycznym płaczem.
Bobik: Tatuś! Gdzie jest tatuś! Gdzie jest tatuś!
Mama: (przytula Bobika i uspokaja głosem) Jest w swoim pokoju. Śpi.
Bobik: To go obudź i powiedz, żeby tu przyszedł.
Mama: A po co?
Bobik: Bo mi kołdra spadła na podłogę i nie mogę podnieść.